20,6 °C Piasecznik gm. Choszczno Open-Meteo


W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Choszcznie odbyło się spotkanie poświęcone sztucznej inteligencji. Już sam tytuł „Czy sztuczna inteligencja ma twarz kobiety?” zapowiadał, że nie będzie to zwykła techniczna prelekcja o komputerach, programach i algorytmach.

Spotkanie było w dużej mierze skierowane do kobiet, co było widać także po sali. Mężczyzn było zaledwie kilku. Tym większe było moje pozytywne zaskoczenie, gdy okazało się, że uczestniczki, w tym wiele starszych pań, nie przyszły tam przypadkiem. Były zainteresowane, zadawały pytania i miały już pewną wiedzę o sztucznej inteligencji. To pokazało, że AI przestała być tematem tylko dla informatyków. Coraz bardziej staje się sprawą codziennego życia.

Gościem spotkania była dr inż. Dorota Dżega-Pietrusziewicz, która w przystępny sposób opowiadała, czym naprawdę jest sztuczna inteligencja i jak korzystać z niej rozsądnie. Rozmowa szybko zeszła na sprawy bliskie każdemu: telefony, dzieci, prywatność, bezpieczeństwo danych, zaufanie do technologii i pytanie, czy maszyna może zastąpić rozmowę z drugim człowiekiem.

Jednym z ciekawszych wątków było pytanie, dlaczego tak wiele cyfrowych asystentek ma żeńskie głosy i imiona. Siri, Alexa czy inne podobne rozwiązania nie są przypadkiem. Jak wyjaśniano podczas spotkania, technologia często wykorzystuje społeczne wyobrażenia o kobiecie jako osobie pomocnej, cierpliwej i zawsze gotowej do obsługi. To pokazuje, że sztuczna inteligencja nie powstaje w próżni. Niesie ze sobą także nasze stereotypy i przyzwyczajenia.

Dużo miejsca poświęcono higienie cyfrowej. Uczestnicy pytali o dzieci i młodzież, nadmiar telefonów, dane zostawiane w internecie oraz prywatne treści trafiające do aplikacji.

Wybrzmiała ważna myśl: darmowe narzędzia często nie są naprawdę darmowe. Płacimy za nie swoją uwagą, aktywnością i danymi.

Spotkanie pokazało też, że sztuczna inteligencja może pomagać w pracy, nauce, pisaniu tekstów czy analizie informacji, ale nie jest nieomylna. Może tworzyć błędne odpowiedzi i sprawiać wrażenie pewności tam, gdzie potrzebna jest ostrożność. Dlatego tak ważne jest sprawdzanie źródeł i pamiętanie, że AI nie jest wyrocznią.

Mam jednak wobec tej technologii także własną obawę. Istnieje ryzyko, że jeśli będziemy korzystać z niej bezrefleksyjnie, może nas rozleniwić. Możemy dojść do momentu, w którym człowiek bez pomocy AI nie będzie potrafił napisać nawet prostej wiadomości, samodzielnie uporządkować myśli albo podjąć decyzji. Dlatego sztuczna inteligencja powinna wspierać człowieka, a nie zastępować jego myślenie.

Z drugiej strony nie da się udawać, że tej technologii nie ma. W pracy i biznesie korzystanie z AI może stać się koniecznością. Jeśli ja nie użyję tego narzędzia, może zrobić to moja konkurencja i po prostu mnie wyprzedzi. To trochę tak, jakbyśmy mieli do wyboru wbijać gwóźdź kamieniem albo skorzystać z młotka. Sam młotek nie wykona pracy za człowieka, ale trudno udawać, że nie przyspiesza zadania.

Najważniejszy wniosek ze spotkania był prosty: sztuczna inteligencja nie jest ani cudownym rozwiązaniem wszystkich problemów, ani potworem, którego trzeba się bać. Jest narzędziem. A od człowieka zależy, czy użyje go mądrze.